Leżysz
na kanapie w blasku świecy, rozmyślając o przyszłości. W końcu
zasypiasz. Po jakimś czasie otwierasz oczy, obudzona dziwnym zapachem.
Spostrzegasz, że Twoje zasłony płoną, a od nich zaczyna zapalać się
wszystko inne. gwałtownie zrywasz się z kanapy i biegniesz do kuchni po
garnek z wodą, gdy wracasz do salony dywan już się pali. Zgrabnie go
omijasz i oblewasz zasłony wodą. Ogień niestety nie ustaje. Biegniesz do
telefonu i szybko wykręcasz 998. W mgnieniu oka słyszysz syreny i pod
Twoim domem pojawiają się 2 wozy strażackie. Akcja trwa.
L: Dobrze, że nic się pani nie stało-podchodzi do Ciebie 1 ze strażaków, gdy stoisz już przed swoim domem czekając na ugaszenie panujących w nim płomieni.
T: Tak, ale mój dom wygląda strasznie !
L: Nie będzie tak źle, wszystko można naprawić.
T: Oczywiście lecz mogłam być ostrożniejsza i nie zasypiać przy świecach...
L: Jest Pani tylko człowiekiem, każdemu mogło się zdarzyć. Ja kiedyś tym samym sposobem spaliłem swoją stodołę-ciągnie strażak pragnąc podtrzymać rozmowę. Uśmiechasz się.
L: Naprawdę ! Miałem 10 lat i zaprosiłem dziewczynę na romantyczną randkę w stodole...
Wybuchasz śmiechem. Strażak tez zaczyna się śmiać.
L: Tak w ogóle, jestem Liam.
T: [Twoje imię].-ściskasz jego dłoń.
Mija jakiś czas. Strażacy sprawdzają czy mogą już zakończyć akcję. Wciąż rozmawiasz z młodym mężczyzną. Niby o niczym, ale czas mija bardzo miło.
T: Strasznie mi zimno, a nawet nie mogę wejść do domu !
L: Ach, nie pomyślałem!- Liam zdjął swoją kurtkę i założył Ci ją na ramiona.-Proszę.
T: Nie trzeba...
L: Och, daj spokój. Mi ciepło-wciąż trzyma dłonie na Twoich ramionach.
T: Dziękuję.
Dalej przez chwilę stoicie.
L: Pewnie jesteś już głodna...
T: Tak, trochę tak. Mam nadzieje, że interwencja nie potrwa jeszcze dłużej.
L: Niestety, ale myślę, że potrwa jeszcze przynajmniej 30 min. Może... pójdziemy coś zjeść. Niedaleko jest budka z hot-dogami.
Patrzysz trochę niepewnie lecz zgadzasz się. Chwilę później jecie już hot-dogi i idziecie spowrotem. Nie znacie się lecz świetnie się dogadujecie i bdb czujecie w swoim towarzystwie, wiec idziecie powoli.
L: Może udałoby mi się zaprosić Cię jutro na obiad?
T: Eeee... -jesteś lekko zmieszana-Chętnie-rumienisz się.
Stoicie przed twoim ugaszonym już domem. Strażacy wsiadają do swoich wozów.
S: Proszę o ostrożność następnym razem-mówi do Ciebie 1 ze strażaków.
T: Oczywiście, postaram się-uśmiechasz się-dziękuję. Miłego dnia.
S: Do widzenia.
Liam podchodzi do Ciebie.
L: Następnym razem podpal coś mniejszego.
Uśmiechasz się szeroko.
T: Dziękuję za... kolację? Jeśli można to tak nazwać. I za uratowanie domu.
L: Nie ma sprawy. Taka praca.
Odchodzi.
T: Liam, czekaj ! ! !-podbiegasz do niego-Twoja kurtka.
Chłopak bierze od Ciebie kurtkę i wpija się w Twoje oczy. Nagle całuje Cię w policzek, łapiąc za ramiona i szepcze do ucha 2 słowa: "do zobaczenia". Biegnie do wozu, a Ty stoisz zszokowana myśląc: "jestem tego pewna".
________________________________________________________________________________
Taki średni, ale jest ;) Pisany na historii ;D
CZYTASZ=KOMENTUJESZ :)
L: Dobrze, że nic się pani nie stało-podchodzi do Ciebie 1 ze strażaków, gdy stoisz już przed swoim domem czekając na ugaszenie panujących w nim płomieni.
T: Tak, ale mój dom wygląda strasznie !
L: Nie będzie tak źle, wszystko można naprawić.
T: Oczywiście lecz mogłam być ostrożniejsza i nie zasypiać przy świecach...
L: Jest Pani tylko człowiekiem, każdemu mogło się zdarzyć. Ja kiedyś tym samym sposobem spaliłem swoją stodołę-ciągnie strażak pragnąc podtrzymać rozmowę. Uśmiechasz się.
L: Naprawdę ! Miałem 10 lat i zaprosiłem dziewczynę na romantyczną randkę w stodole...
Wybuchasz śmiechem. Strażak tez zaczyna się śmiać.
L: Tak w ogóle, jestem Liam.
T: [Twoje imię].-ściskasz jego dłoń.
Mija jakiś czas. Strażacy sprawdzają czy mogą już zakończyć akcję. Wciąż rozmawiasz z młodym mężczyzną. Niby o niczym, ale czas mija bardzo miło.
T: Strasznie mi zimno, a nawet nie mogę wejść do domu !
L: Ach, nie pomyślałem!- Liam zdjął swoją kurtkę i założył Ci ją na ramiona.-Proszę.
T: Nie trzeba...
L: Och, daj spokój. Mi ciepło-wciąż trzyma dłonie na Twoich ramionach.
T: Dziękuję.
Dalej przez chwilę stoicie.
L: Pewnie jesteś już głodna...
T: Tak, trochę tak. Mam nadzieje, że interwencja nie potrwa jeszcze dłużej.
L: Niestety, ale myślę, że potrwa jeszcze przynajmniej 30 min. Może... pójdziemy coś zjeść. Niedaleko jest budka z hot-dogami.
Patrzysz trochę niepewnie lecz zgadzasz się. Chwilę później jecie już hot-dogi i idziecie spowrotem. Nie znacie się lecz świetnie się dogadujecie i bdb czujecie w swoim towarzystwie, wiec idziecie powoli.
L: Może udałoby mi się zaprosić Cię jutro na obiad?
T: Eeee... -jesteś lekko zmieszana-Chętnie-rumienisz się.
Stoicie przed twoim ugaszonym już domem. Strażacy wsiadają do swoich wozów.
S: Proszę o ostrożność następnym razem-mówi do Ciebie 1 ze strażaków.
T: Oczywiście, postaram się-uśmiechasz się-dziękuję. Miłego dnia.
S: Do widzenia.
Liam podchodzi do Ciebie.
L: Następnym razem podpal coś mniejszego.
Uśmiechasz się szeroko.
T: Dziękuję za... kolację? Jeśli można to tak nazwać. I za uratowanie domu.
L: Nie ma sprawy. Taka praca.
Odchodzi.
T: Liam, czekaj ! ! !-podbiegasz do niego-Twoja kurtka.
Chłopak bierze od Ciebie kurtkę i wpija się w Twoje oczy. Nagle całuje Cię w policzek, łapiąc za ramiona i szepcze do ucha 2 słowa: "do zobaczenia". Biegnie do wozu, a Ty stoisz zszokowana myśląc: "jestem tego pewna".
________________________________________________________________________________
Taki średni, ale jest ;) Pisany na historii ;D
CZYTASZ=KOMENTUJESZ :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz