Tłumacz
środa, 5 czerwca 2013
Zayn #4 część I
Tak, wiem. Miało być w poniedziałek... :/ Przepraszam :) Jestem na siebie zła, że nie napisałam tego w poniedziałek, i jeszcze nie wyszło tak jak chciałam :/ SZLAG ! Nie ma takiego szybkiego obrotu wydarzeń jak na innych blogach np. całowania, macania itp. xD Ja lubię wszytko powoli :) :) Ale miałam napisane kilka wersji i ta i tak jest chyba najlepsza :D
SKALA KOMENTARZY:
*1 (pod imagifem) = imagif
*3 (pod imaginem) = iamgin
*5 (pod tą częścią opowiadania) = następna część <na pewno będzie lepsza :)>
__________________________________________________________________________________
T: Zostaw mnie! - wyrwałaś się z uścisku i wybiegłaś z domu zarzucając na ramiona kurtkę.
Biegłaś chodnikiem bardzo daleko... jak najdalej stąd... na zawsze... Nie dopuszczałaś do siebie myśli, że musisz tam kiedyś wrócić. NIE. Nie wrócisz, choćbyś miała mieszkać pod mostem ! Wiatr szalał gładząc zimnem Twą rozgrzaną od łez twarz, a krople deszczu zapewniały Ci większy stopień ochłonięcia. Wbiegłaś do autobusu i ruszyłaś, nie wiedziałaś gdzie... Autobus był prawie pusty, bo kto jeździ w taką pogodę ? Zajęłaś miejsce pod oknem i oparłaś się o szybę. Nałożyłaś kaptur na głowę i włożyłaś do uszu słuchawki od telefonu. Rap. Coś co zawsze Cię uspokajało w takich chwilach jak ta, dawało Ci moc, pewność siebie... Coś co odzwierciedlało Twoje życie, nie puste słowa, lecz prawdziwe pojęcie świata. Jechałaś ponad pół godziny, aż zostałaś sama z kierowcą. Kilka minut później wysiadłaś na następnym przystanku. Ruszyłaś ulicą, wciąż zalaną deszczem. Krople wody spływały po Twojej twarzy, lecz nie zważałaś na to. teraz liczyła się tylko muzyka wydobywająca się ze słuchawek, wpadająca w Twoje ucho i przenoszona do mózgu. Zaczęło padać coraz bardziej, chodź wydawało się to niemożliwe. Usiadłaś na pobliskiej ławce podkurczając kolana, na których oparłaś czoło spuszczając głowę w dół.Wiatr powoli ustawał, lecz padało coraz bardziej, już dawno byłaś przemoknięta, więc nie zrobiło to na Tobie wrażenia. Nagle poczułaś jak ławka delikatnie się ugina. Nieprzejęta tym faktem powoli podniosłaś głowę znad kolan o spojrzałaś w bok. Obok Cibie siedział młody mężczyzna (M) opierający plecy o ławkę, z założonymi rękoma i oczyma kierowanymi prosto przed siebie. Marynarka zgrabnie go opinała uwydatniając jego mięśnie.
M: Nie najlepsza pogoda na siedzenie na ulicznej ławce.-Wciąż patrzył przed siebie. Lekkim niezauważalnym pociągnięciem wysunęłaś słuchawki z uszu.
T: Więc co tutaj robisz?-Dojrzałaś lekki uśmiech na jego twarzy.
M: No właśnie... co...?-wymamrotał.
T: Słucham?
Nie odpowiedział.
M: Trzeba być naprawdę zdesperowanym, żeby o tak późnej porze siedzieć na ławce w czasie ulewy.
T: Może po prostu lubię. Nie chcę być niegrzeczna, ale to nie jest Twoja sprawa.
M: Moja.
Spojrzałaś na niego pytająco. Nadal się nie odwrócił, ale jakby wyczuł Twoją reakcję.
M: Ponieważ siedzę tu z Tobą.
T: Nikt Cię o to nie prosi.
M: Wiem.
T: Więc dlaczego...
M: Ponieważ ja też bywam zdesperowany.
Dopiero teraz na Ciebie popatrzył powoli odwracając głowę. W blasku pobliskiej latarni dostrzegłaś jego duże czekoladowe oczy otoczone długimi rzęsami. Wpijały się w Twoje własne. Jego zgrabne, różowe usta wykrzywił mały uśmiech. I znów odwrócił się przed siebie. Patrzyłaś na niego z lekko otwartymi ustami i uniesioną brwią, jakbyś spoglądała na jakiegoś dziwaka. Ale wewnątrz chciało Ci się śmiać. Spuściłaś nogi z ławki, by sekundę później siąść na niej "po turecku", bokiem do oparcia, przodem do profilu chłopaka.
T: [T.I.]-Wyciągnęłaś szybkim ruchem rękę w jego stronę.
Odwrócił się, przyjrzał Twojej twarzy, zjechał wzrokiem niżej-na Twoją wyciągniętą dłoń i odwzajemnił gest.
M: Zayn. (Z)
Znów usiadł prosto. Położyłaś łokieć na oparciu ławki, a na dłoni zaciśniętej w pięść usadowiłaś głowę. Spoglądałaś na niego. Nie, patrzyłaś. Nie, gapiłaś się. NIE! Wręcz zjadałaś go wzrokiem, jak zahipnotyzowana, jakby to pomagało Ci odczytać jego osobowość. Wyrwał Cię z zamyślenie, kiedy skierował swoje czekoladowe, błyszczące oczy na Twoją twarz. Uniósł prawy kącik warg, nie mogłaś nie odwdzięczyć się tym samym. Siedzieliście kilka minut w zupełnej ciszy, tylko gapiąc się na siebie i obdarowując uśmieszkami.
T: Więc co tutaj robisz?
Z: Nic. A Ty?
T: Nic.
Znów wymieniliście się uśmieszkami i dalej siedzieliście. Zayn spojrzał na zegarek. 22,15.
Z: Kawa?
T: Co?
Z: No.... skoro i tak tu siedzimy, to możemy chociaż napić się czegoś ciepłego w jakimś bardziej suchym miejscu.-Uśmiechnął się, a Ty powiedziałaś z żartem:
T: No nie wiem czy powinnam umawiać się z nieznajomym...
Z: Przecież już się znamy.-Puścił Ci oczko.-Poza tym siedzisz tutaj z tym nieznajomym dobre pół godziny, co jest kolejnym dowodem na to, że nie jesteśmy sobie obcy.
Wydałaś z siebie zduszony śmiech i spuściłaś głowę.
T: Okej.-Znów skierowałaś na niego oczy i przygryzłaś dolną wargę. Pierwszy raz szeroko się uśmiechnął odsłaniając swoje śnieżnobiałe, równiutkie ząbki. Wstaliście z ławki i ruszyliście wzdłuż chodnika.
Z: Będzie Ci cieplej.-Powiedział po tym jak dziwnie na niego spojrzałaś, kiedy przyodział Twe ramiona marynarką.-Mimo, że jest przemoczona.-Uśmiechnął się.
T: A Ty?
Z: Z natury jestem gorący.
Zaśmialiście się i już chwilę później siedzieliście w kawiarni sącząc gorącą kawę, za którą zapłacił. Teraz wreszcie mogłaś dostrzec każdy szczegół jego wyglądu. Był zaskakująco przystojny. Twarz miał ciemną, chyba był Mulatem, dostrzegłaś idealne rysy pod szopą ciemnych włosów. O takich kościach policzkowych marzą rzeźbiarze! Jego oczy były niezwykłe, niemal czarne, ale płonęły w nich jakieś pociągające ogniki. jakby zaglądając w nie coraz głębiej i głębiej można byłoby się w te oczy zapaść i tak już spadać wiecznie...
*
Leżysz na łóżku czytając książkę, czujesz wibracje.
T: Halo?
Z: Obiecałem, że zadzwonię.
T: Hahahaa... ale nie godzinę po tym jak PRZYPADKOWO spotkałam Cię w supermarkecie...
Z: Przeszkadzam?
T: Nie. Oczywiście, że nie.-Zamknęłaś książkę.
Z: To dobrze.-Uśmiechnęłaś się do słuchawki.-Gdyby pogoda się poprawiła moglibyśmy gdzieś wyjść.
T: Znamy się od kilku dni...
Z: Och, proszę Cię, tylko znów nie mów, że jesteśmy sobie obcy.
Zachichotałaś.
T: Narazie musisz pogodzić się z telefonami. Wiesz, to wcale nie są takie złe urządzenia...
Usłyszałaś jego śmiech w słuchawce.
-[T.I.]
T: Muszę kończyć, brat mnie woła.
Z: Jasne, zadzwonię wieczorem.
T: Skoro musisz.-Zażartowałaś i odłożyłaś słuchawkę.
-[T.I] ! ! !
T: Idę !!!!!!!!
Zeszłaś na dół do salonu.
-Ktoś do Ciebie.
Stanęłaś w drzwiach jak wryta.
T: Żartujesz, prawda?
piątek, 31 maja 2013
Wracam za 2/3 dni :)
Obiecałam długi imagin (kilkuczęściowy) o Zayn'ie, więc dodam go. Ale niestety najwcześniej w niedz/pon. Wyjeżdżam na weekend :) Więc keep calm, bo doczekacie się :) W tym czasie możecie robić spam komentami, a wtedy, kto wie... może przedłużę część 1 :) :)
środa, 29 maja 2013
Liam #4 Niall #4
next = DWA komentarze ;)
__________________________________________________________________________________
LIAM
Jesteś z Liam'em w zoologicznym.
Liam: Jaki kochany. - patrzy na żółwie.
Ty: Nie.
Liam: No proszę! Jeden.
Ty: Nie.
Liam: Co ci szkodzi, jednego żółwia wziąść.
Ty: Słyszałam to już z 15 razy.
Liam: Ostatni.
Ty: Nie.
Liam: Proooszeeee. - całuje cię.
Ty: Dobra.
NIALL
Jesteś z Liam'em w zoologicznym.
Liam: Jaki kochany. - patrzy na żółwie.
Ty: Nie.
Liam: No proszę! Jeden.
Ty: Nie.
Liam: Co ci szkodzi, jednego żółwia wziąść.
Ty: Słyszałam to już z 15 razy.
Liam: Ostatni.
Ty: Nie.
Liam: Proooszeeee. - całuje cię.
Ty: Dobra.
NIALL
Jesteś
w Londynie. Postanowiłaś iść na miasto z tabliczką FREE HUGS. Stoisz,
co po chwila przytulając ludzi. Podchodzi i przytula Cię Niall Horan.
-To jak już cię przytuliłem to nie pozwolę nikomu innemu tego zrobić. Co ty na to?
Nogi ci się uginają, Horan się śmieje i zabiera Cię na lody.
__________________________________________________________________________________
-To jak już cię przytuliłem to nie pozwolę nikomu innemu tego zrobić. Co ty na to?
Nogi ci się uginają, Horan się śmieje i zabiera Cię na lody.
__________________________________________________________________________________
Teraz nie będę dodawać takich imaginów o Zayn'ie. Piszę aktualnie BARDZO długi imagin, a raczej opowiadanie :) Więc nadrobię w najbliższym czasie, bo już prawie skończyłam ;)
poniedziałek, 27 maja 2013
Liam #3
Nareszcie ktoś coś napisał ♥ Kocham Cię Anonimie :) Skoro jest komentarz, to tak jak obiecałam....
__________________________________________________________________________________
__________________________________________________________________________________
Siedzisz w klasie na angielskim. Nauczyciel informuje Was o nowym nauczycielu. Z Anglii !
N: Panie Payne, zapraszam.
Nauczycielka wychodzi. Słyszysz nazwisko "Payne" i coś stuka Ci w głowie.
T: Ale koleś ma fajnie ! Nazwisko takie jak Liam'a ! A może to Liam ? ! Nie, to niemożliwe. To tylko zbieg okoliczności-szepczesz.
Do klasy wchodzi młody, przystojny, wysoki mężczyzna.
T: O cholera!
Wszyscy na Ciebie patrzą. Zawstydzona zasłaniasz twarz dłonią i zsuwasz się w dół po krześle.
L: Nie szkodzi droga Panno.
Liam odsłania Ci twarz.
L: Zdarza się.
Nowy nauczyciel puszcza Ci oczko i uśmiecha się. Jesteś zszokowana i zawstydzona. Do końca lekcji nic nie mówisz, tylko wpatrujesz się z zachwytem na nowego anglistę, niedowierzając, że nikt oprócz Ciebie go nie poznał._________________________________________________________________________________
N: Panie Payne, zapraszam.
Nauczycielka wychodzi. Słyszysz nazwisko "Payne" i coś stuka Ci w głowie.
T: Ale koleś ma fajnie ! Nazwisko takie jak Liam'a ! A może to Liam ? ! Nie, to niemożliwe. To tylko zbieg okoliczności-szepczesz.
Do klasy wchodzi młody, przystojny, wysoki mężczyzna.
T: O cholera!
Wszyscy na Ciebie patrzą. Zawstydzona zasłaniasz twarz dłonią i zsuwasz się w dół po krześle.
L: Nie szkodzi droga Panno.
Liam odsłania Ci twarz.
L: Zdarza się.
Nowy nauczyciel puszcza Ci oczko i uśmiecha się. Jesteś zszokowana i zawstydzona. Do końca lekcji nic nie mówisz, tylko wpatrujesz się z zachwytem na nowego anglistę, niedowierzając, że nikt oprócz Ciebie go nie poznał._________________________________________________________________________________
next = JEDEN koment. przy którymkolwiek poście /1 to naprawdę mało..., a dla mnie wiele znaczy :)/
czytasz = komentujesz ;)
czytasz = komentujesz ;)
sobota, 25 maja 2013
Harry #3
H: Wybrałbym ten.
Pokazuje Ci palcem pewien wzór.
T: Yyyy... dzięki. Sama zdecyduję.
Harry dziwnie spogląda.
H: Albo ten.
Mówi przekładając rękę w Twojej lali, niemal Cię obejmując.
T: Hej ! Spadaj !
Odwracasz się i policzkujesz go. Harry chwyta Cię za ręce. Stoisz oszołomiona jego śmiałością i patrzysz na niego ze zdziwieniem. Dalej trzymając Cię za ręce bardzo szybko przysuwa swoja głowę do twojej i daje Ci ogromnego całusa w usta. Oddala się i patrzy na Ciebie. Całuje Cię po raz 2. Znów się oddala i patrzy. Uwalnia Cię z uścisku. Chłopak chce znów Cię pocałować lecz przykładasz mu palec do ust. Spoglądacie sobie w oczy przez jakiś czas. Nagle rzucasz się na niego i obejmujesz za szyję. Przez jakiś czas namiętnie się całujecie.
:*
_______________________________________________________________________________
A to mimochodem :D
Ty: Zero seksu, mam okres.
Harry: Prawdziwy rycerz nie boi się krwi na swym mieczu.
Harry: Prawdziwy rycerz nie boi się krwi na swym mieczu.
_______________________________________________________________________________
Ucieknę się do małego szantażu, bo nie ma jeszcze ŻADNEGO, nawet NAJMNIEJSZEGO komentarza ;c
Ucieknę się do małego szantażu, bo nie ma jeszcze ŻADNEGO, nawet NAJMNIEJSZEGO komentarza ;c
Louis #3
Jedziesz
z chłopakami na koncert . Jesteście w autobusie i siedzisz razem z
Louis'em (PS: to twój chłopak ) . Po całych 3 godzinach jazdy zachciało
ci się spać . Zasnęłaś w trybie natychmiastowym . W tym czasie chłopaki
zaczęli grać w grę „ Co to jest ? ” .
N. : Teraz ja ! Co to jest … ma pomarańczowy kolor …
H. : Siedzenia .
N. : Skąd wiedziałeś ??
H. : Jesteś strasznie przewidywalny :) .
N. : Wcale że nie !
H. : Wcale że tak !
N. : Nie !
H. : Tak !
Z. : Dobra potem to rozwiążecie okej ??
H. i N. : Dobra !
L. : To teraz ja … Kto to jest …. Jest prześliczna , miła i położyła się na moich kolanach podczas snu :D ??
Li. : Niech zgadnę … [t.I] ?
L. : Tak … Moja [T.I] :* ….
Lou odgarnia ci włosy i całuje cię w szyję .
__________________________________________________________________________________
N. : Teraz ja ! Co to jest … ma pomarańczowy kolor …
H. : Siedzenia .
N. : Skąd wiedziałeś ??
H. : Jesteś strasznie przewidywalny :) .
N. : Wcale że nie !
H. : Wcale że tak !
N. : Nie !
H. : Tak !
Z. : Dobra potem to rozwiążecie okej ??
H. i N. : Dobra !
L. : To teraz ja … Kto to jest …. Jest prześliczna , miła i położyła się na moich kolanach podczas snu :D ??
Li. : Niech zgadnę … [t.I] ?
L. : Tak … Moja [T.I] :* ….
Lou odgarnia ci włosy i całuje cię w szyję .
__________________________________________________________________________________
Wolicie jak dodaję kolorowe wpisy, czy zwykłe ? Mi osobiście lepiej się czyta zwykłe, ale kolorowe ładniej wyglądają... Więc jak chcecie ?
Imagify #2 (10 sztuk)
NIE MOJEGO AUTORSTWA, ALE WIĘKSZOŚĆ Z MOJEJ STRONY :)
___________________________________________________________________________________
1. Twoja reakcja kiedy zobaczyłaś całkiem gołego Harrego. http://2.bp.blogspot.com/ -EV7ohg2lbFc/ULN9oagWbrI/ AAAAAAAAAfI/LCc2TKLcW3w/s400/ 821990b5f5f776kiedy_nauczylem_s ie_.gif
2. Gdy ktoś mówi, że nigdy nie spotkasz 1D. http://2.bp.blogspot.com/ -PSYK0u2IK6Y/ULN-o4cNshI/ AAAAAAAAAgA/MlllqarkueA/s400/ tumblr_m2lstv5S871rnaqr1.gi
3. TY : Z kim idziesz dziś na randkę ?
Zayn : http://4.bp.blogspot.com/ -occ8jfYDYgc/UN5uQf_DzgI/ AAAAAAAAAI4/sHV5I2XVzlY/s1600/ c00d9bca001dd5d14f99118a.gif
4. Ty : Kocham cię !
Zayn : Ja Ciebie też http://1.bp.blogspot.com/ -ADMmnyHOhUA/UN5pMrJAkxI/ AAAAAAAAAHE/Qwz3piuKNkk/s1600/ tumblr_maxegfFcXZ1rzod8zo1_500. gif
5. Ty po obejrzeniu teledysku do OWOA.http://1.bp.blogspot.com/ -CqTjxtsPvc0/UTENQ-r9hyI/ AAAAAAAAAoQ/Cns8Kef7E74/s320/ tumblr_lyzfevkPIf1qlrppz.gif
6. Zayn przychodzi pod twój dom, zabrać cie na spacer.
Co widzisz, gdy otwierasz drzwi: http://cdn.besty.pl/upload/ file/2353589.jpg
7. Harry: http://24.media.tumblr.com/ tumblr_mekpng9Kce1rmfdd7o1_500. gif
Liam: Harry co robisz ?
Harry: Ćwiczę. Jutro idziemy z [T.I.] na basen, muszę jakoś wyglądać.
8. Liam: Harry i jak tam wczorajsza noc z [T.I] ? Widzieliśmy jak szliście do pokoju.
Zayn: No właśnie, słodziaku. Opowiadaj ! http://25.media.tumblr.com/ tumblr_me9hpssamu1rm9rgso1_500. gif
9. Harry: Zjadłem twoje marchewki.
Lou: http://4.bp.blogspot.com/ -jYwScODh99M/UWKqDyaHUkI/ AAAAAAAAAbc/08yx_3jQuGs/s1600/ tumblr_mfxj5v2SXE1rtfml1o1_500. gif
10. Twoja przyszłość:
http://25.media.tumblr.com/ tumblr_md8yo2p3cc1rwsbk0o1_250. gif
http://25.media.tumblr.com/ tumblr_md8yo2p3cc1rwsbk0o2_250. gif
http://25.media.tumblr.com/ tumblr_md8yo2p3cc1rwsbk0o3_250. gif
http://25.media.tumblr.com/ tumblr_md8yo2p3cc1rwsbk0o4_250. gif
http://25.media.tumblr.com/ tumblr_md8yo2p3cc1rwsbk0o5_250. gif
http://24.media.tumblr.com/ tumblr_md8yo2p3cc1rwsbk0o6_250. gif
___________________________________________________________________________________
1. Twoja reakcja kiedy zobaczyłaś całkiem gołego Harrego. http://2.bp.blogspot.com/
2. Gdy ktoś mówi, że nigdy nie spotkasz 1D. http://2.bp.blogspot.com/
3. TY : Z kim idziesz dziś na randkę ?
Zayn : http://4.bp.blogspot.com/
4. Ty : Kocham cię !
Zayn : Ja Ciebie też http://1.bp.blogspot.com/
5. Ty po obejrzeniu teledysku do OWOA.http://1.bp.blogspot.com/
6. Zayn przychodzi pod twój dom, zabrać cie na spacer.
Co widzisz, gdy otwierasz drzwi: http://cdn.besty.pl/upload/
7. Harry: http://24.media.tumblr.com/
Liam: Harry co robisz ?
Harry: Ćwiczę. Jutro idziemy z [T.I.] na basen, muszę jakoś wyglądać.
8. Liam: Harry i jak tam wczorajsza noc z [T.I] ? Widzieliśmy jak szliście do pokoju.
Zayn: No właśnie, słodziaku. Opowiadaj ! http://25.media.tumblr.com/
9. Harry: Zjadłem twoje marchewki.
Lou: http://4.bp.blogspot.com/
10. Twoja przyszłość:
http://25.media.tumblr.com/
http://25.media.tumblr.com/
http://25.media.tumblr.com/
http://25.media.tumblr.com/
http://25.media.tumblr.com/
http://24.media.tumblr.com/
Imagify #1 (10 sztuk)
NIE MOJEGO AUTORSTWA
_________________________________________________________________________________
1. Plotki ,że Zayn zdradził Pezz potwierdziły się. Perrie załamała się gdy zobaczyła to: http://media.tumblr.com/ 53c50c6805d2d96ee5fd27635b87fd3 8/ tumblr_inline_mm8ucvHlay1qz4rgp .gif
Zayn zdradził Perrie z niejaką Bondynką z Irlandi. Jest ona śliczna i jest dobrą znajomą Pezz :)
2. Harry:Zrób mi loda... http://24.media.tumblr.com/ c0faffa09641ca804126b4755baaabc c/ tumblr_mmbv08qXgY1qc6c0qo1_250. gif
Ty:Nie spadaj !.
Harry: http://24.media.tumblr.com/ 40785c7459c2b629d689e06c4a31490 b/ tumblr_mn5i08UTvx1rgfmr1o1_250. gif
*Styles bierze gazetę i siada na kanapie*
Wasza córka: Tato bo ja podsłuchałam twoją i mamy rozmowę w toalecie...
Harry: http://media.tumblr.com/761f05a7e4854580154ffb03bdfe73ca/ tumblr_inline_mn5y8dzin81qz4rgp .gif
Wasza córka: I jak chcesz to...
Harry:http://24.media.tumblr.com/ 993a234793c0a12161d7fa3fc078dc3 3/ tumblr_mn0c1efPVy1rx4vxoo2_500. gif
Wasza córka: To ja mogę ci iść do sklepu po tego loda.
3. Ty: Zayn idziemy na zakupy. Muszę kupić...
Zayn: http://1.bp.blogspot.com/ -SC_eQap5iRw/UDuP8PEp_8I/ AAAAAAAAAZ4/Ouve9lBU-Q8/s400/ Zayn+(27)+-+Copy.gif
Ty: ... bieliznę.
Zayn: http://1.bp.blogspot.com/ -EmGOYc0DHS0/UDuQKuBMw0I/ AAAAAAAAAaI/zQkgf-TSbx4/s400/ tumblr_m8d8n0aTxI1rtyztg+-+Copy .gif
5. Ty: Chłopacy nie widzieliście mojego telefony?
1D: Już go szukamy. http://1.bp.blogspot.com/ -jh-lwP4_6UI/ULN-7nEuGbI/ AAAAAAAAAgQ/Z12Byc17X2Q/s1600/ tumblr_m33yq9z26C1rq4psfo1_500_ large.gif
6. Ty : Zayn , pokaż swoje piękne włosy.
Zayn: http://25.media.tumblr.com/ tumblr_m16k69Zmqy1rq3ewho1_500. gif
7. Ty : No zrób jeszcze raz , prooosze
Liam : http:// www.onedirectiongifs.com/gifs/ gifs/liam-payne/ 1d-liam-payne-124.gif
8. Ty : Dziś zupa z marchewek
Lou : http://4.bp.blogspot.com/ -oM93oDuhOs0/UN3-Ds3lN-I/ AAAAAAAAAFY/hMVn0XIunOM/s1600/ tumblr_m5g00nyKQC1qkep2d.gif
9. Ktoś : Harry jest debilem .
Louis , Niall i Liam : Chyba ty . http://1.bp.blogspot.com/ -M4NS5h-RcUk/UN5ovuYBmxI/ AAAAAAAAAGk/E-ZSJU_z1hM/s1600/ 025c9f0b000cd1174f9d9f05.gif
10. Ja kiedy w telewizji leci kolejna nudna piosenka.http://1.bp.blogspot.com/ -6zDwoNIae4w/ULOBHwBiXzI/ AAAAAAAAAhg/-GAcxIaPWlE/s400/ tumblr_m57i1j9Oxf1qid72z.gif
Kiedy puszczą One Direction.http://1.bp.blogspot.com/ -pHbgBsE83_U/ULOBC8n4fhI/ AAAAAAAAAhY/Yw2YbFmpr30/s320/ tumblr_m545m3lzmE1rp9ify.gif
_________________________________________________________________________________
1. Plotki ,że Zayn zdradził Pezz potwierdziły się. Perrie załamała się gdy zobaczyła to: http://media.tumblr.com/
Zayn zdradził Perrie z niejaką Bondynką z Irlandi. Jest ona śliczna i jest dobrą znajomą Pezz :)
2. Harry:Zrób mi loda... http://24.media.tumblr.com/
Ty:Nie spadaj !.
Harry: http://24.media.tumblr.com/
*Styles bierze gazetę i siada na kanapie*
Wasza córka: Tato bo ja podsłuchałam twoją i mamy rozmowę w toalecie...
Harry: http://media.tumblr.com/761f05a7e4854580154ffb03bdfe73ca/
Wasza córka: I jak chcesz to...
Harry:http://24.media.tumblr.com/
Wasza córka: To ja mogę ci iść do sklepu po tego loda.
3. Ty: Zayn idziemy na zakupy. Muszę kupić...
Zayn: http://1.bp.blogspot.com/
Ty: ... bieliznę.
Zayn: http://1.bp.blogspot.com/
4. Jesteś w domu z chłopakami ,nudzi Ci sie więc postanawiasz sprawdzić co robia :
Zayn:http://24.media.tumblr.com/f6889590566080fa9f996069eb0466c0/tumblr_mijr36FDmL1rriv8yo1_500.gif
Niall :http://25.media.tumblr.com/1ca15689b10532a3da49d41e5f8b174f/tumblr_milkb0lJUJ1rdw7cxo1_500.gif
Harry :http://media.tumblr.com/tumblr_lwbl7iyCl71qeyd62.jpg
Liam :http://p.twimg.com/A0AQ__8CUAAAjWV.jpg:large
Louis :http://25.media.tumblr.com/tumblr_m4pub1tNM41rw5mqxo1_500.gif
Zayn:http://24.media.tumblr.com/f6889590566080fa9f996069eb0466c0/tumblr_mijr36FDmL1rriv8yo1_500.gif
Niall :http://25.media.tumblr.com/1ca15689b10532a3da49d41e5f8b174f/tumblr_milkb0lJUJ1rdw7cxo1_500.gif
Harry :http://media.tumblr.com/tumblr_lwbl7iyCl71qeyd62.jpg
Liam :http://p.twimg.com/A0AQ__8CUAAAjWV.jpg:large
Louis :http://25.media.tumblr.com/tumblr_m4pub1tNM41rw5mqxo1_500.gif
1D: Już go szukamy. http://1.bp.blogspot.com/
6. Ty : Zayn , pokaż swoje piękne włosy.
Zayn: http://25.media.tumblr.com/
7. Ty : No zrób jeszcze raz , prooosze
Liam : http://
8. Ty : Dziś zupa z marchewek
Lou : http://4.bp.blogspot.com/
9. Ktoś : Harry jest debilem .
Louis , Niall i Liam : Chyba ty . http://1.bp.blogspot.com/
10. Ja kiedy w telewizji leci kolejna nudna piosenka.http://1.bp.blogspot.com/
Kiedy puszczą One Direction.http://1.bp.blogspot.com/
Zayn #3
Zobaczcie jakiego ślicznego imagina dostałam z dedykacją ♥ To miłe kiedy ktoś pisze właśnie dla Ciebie... Dlatego jak chcecie to piszcie KOMENTARZE, a będę robić DEDYKI :)
____________________________________________________________________________________
____________________________________________________________________________________
Dzisiaj
nadszedł twój wymarzony dzień w życiu. Właśnie dziś idziesz na koncert
swojego ulubionego zespołu 1D. Kochasz wszystkich, ale jednak
najbardziej Zayna.
Idziesz tam ze swoją przyjaciółką [I.T.P]. Ona natomiast najbardziej lubi Louisa. Strój na wieczór miałaś już przygotowany. Cały czas marzyłaś, że Zayn zwróci na ciebie
uwagę. Była już 18. Miałaś godzinę na zrobienie się na bóstwo. Byłaś gotowa już o 19:40. Twoja przyjaciółka przyszła po ciebie o 19:45. ruszyłyście w stronę stadionu.
Miałyście niedaleko, więc dotarłyście na 19:50. Zajęłyście miejsca. Miałyście nr 10 i 11. W pierwszym rzędzie na samym środku. Chłopaki punktualnie o 19 wyszli na
scenę. Wszyscy zaczęli piszczeć. Ty nie byłaś wstanie. Odebrało ci mowę. Patrzyłaś błędnym wzrokiem w Zayna. Byłaś zachwycona, wyglądał jeszcze piękniej niż na
zdjęciach. Nagle spojrzał na ciebie. Tak, właśnie patrzył prosto na ciebie. Spotkaliście się wzrokiem. Teraz była kolej na solówkę Zayna, uśmiechnął się do ciebie i
zaczął śpiewać, lecz nie przestawał się na ciebie gapić. Skończyli śpiewać. Niektórzy zaczęli się rozchodzić, gdyż albo im się spieszyło albo mieli bilet z VIP-em tak jak
ty i szli za kulisy do chłopaków. Tobie jednak się nie spieszyło, chłopaki nie schodzili, więc ty stałaś i patrzyłaś się na nich jak w obrazek. Nagle podszedł do ciebie
Zayn.
Z: Cześć śliczna.
Zaczęłaś się rozglądać, obok ciebie stała tylko twoja przyjaciółka. 'Czy on mówi do mnie ?' - myślałaś. Nie mogłaś uwierzyć.
T: Hej. - w końcu wykrztusiłaś z siebie.
Z: Okey. Muszę lecieć fanki czekają. - mrugnął do ciebie. - A tu masz mój nr telefonu. Zadzwoń. - odszedł.
Zaczęłaś piszczeć i skakać. Twoja przyjaciółka z tobą.
Przyjaciółka. : Okey. Spokojnie. Przecież my też mamy vipa. No chodź za kulisy.
Weszłyście i ustawiłyście się w kolejce. Stałyście jako ostatnie. W końcu nadeszła wasza kolej. Zayn, gdy cię zobaczył uśmiechnął się od ucha do ucha.
T: Cześć – przywitałaś się.
Ch: No cześć.
Zrobiłaś sobie z każdym zdjęcie, dali ci autograf i cię przytulili, jak każdą fankę. Jednak Zayn przytulił cię mocniej niż reszta i dał ci delikatnego buziaka w policzek.
Każda fanka po przytuleniu odchodziły, więc i ty skierowałaś się do wyjścia.
Z: Poczekaj ! - zatrzymałaś się. - Chłopaki to już wszystkie prawda ?
Ch : Tak.
Z: Okey. To ja zmykam. Cześć. - podszedł do ciebie. - Może się przejdziemy.
T: Okey.
Twoja przyjaciółka powiedziała ci wcześniej, że wróci sama do domu. Poszliście z Zaynem do parku.
Z: Jak masz na imię ?
T: [T.I.]
Z: nie dość, że taka śliczna. To ma jeszcze tak piękne imię. - wyszczerzył zęby w uśmiechu.
T: Hihi..dzięki.
Z: Jesteś stąd czy..?
T: Tak, stąd. Mieszkam niedaleko.
Z: A to super.
T: Czemu ?
Z: Bo nie musimy się spieszyć. Nikt chyba nie czeka na ciebie ?
T: No nie.
Z: To dobrze. To co robimy ?
T; Hm..nie wiem.
Z: Mam pomysł.
Przybliżył się do ciebie i pochylił tak, aby wasze usta się stykały. Już po chwili namiętnie cię całował. Po dłuższej chwili oderwaliście się od siebie.
Z: Co ty na to ?
T: Pasuję mi.
Wróciliście do gorących pocałunków. Po długim czasie odsunęłaś się.
T: Ja będę musiała już iść.
Z: Szkoda. - zrobił smutną minkę. - Pozwól, że cię odprowadzę.
T: Z przyjemnością.
Ruszyliście w stronę twojego domu.
T: To już tutaj. - wskazałaś na dom po prawej stronie. Zayn znów posmutniał.
Z: No cóż. To dobranoc.
T: Dobranoc.
Z: [T.I] obiecaj mi, że się jeszcze spotkamy.
T: Obiecuję. - uroczo się uśmiechnęłaś.
Z: To dobranoc. Miłych snów. - pocałował cię na pożegnanie.
T: Dobranoc. - krzyknęłaś, wchodząc na podwórko.
Weszłaś do domu, rodzice już spali, więc po cichu poszłaś do pokoju.
'To był cudowny dzień' – powiedziałaś przed snem.
Od tamtej pory spotykasz się z Zaynem niemal codziennie. Niedawno spytał się czy chcesz być jego dziewczyną ? Ty oczywiście zgodziłaś się. Jesteście idealną parą.
Wszyscy ci zazdroszczą takiego chłopaka, a ty nie możesz uwierzyć, że Zayn Malik spośród tylu dziewczyn wybrał ciebie.
Jesteście z Zaynem parą już 2 lata. On co noc, gdy spotykacie się w łóżku nalega, abyście to zrobili. Lecz ty masz obawy, gdyż jako nastolatka zostałaś zgwałcona.
Zayn próbuje cię zrozumieć, ale pożądanie wygrywa. Dziś mija wasza rocznica odkąd jesteście razem, więc Zayn ma porządny argument.
Z: Kochanie, proszę zróbmy to dzisiaj. Dziś 7 lipiec, dzień w którym zostaliśmy parą.
T: Zayn kochanie, wiem ale zrozum mnie. To dla mnie bardzo ciężkie.
Z: Rozumiem. Ale od tamtego zdarzenia minęło już 5 lat. Pora zapomnieć.
T: Ale to takie ciężkie.
Z: Ale przecież mnie kochasz prawda.?
T: Oczywiście. Jak śmiesz w to wątpić.?
Z: I ufasz mi..?
T: No pewnie. *uśmiechasz się*
Z: A więc nie rozumiem. Kochasz mnie. Ufasz mi. To czemu nie chcesz tego zrobić.? Ja cię nie skrzywdzę. *uśmiecha się uwodząco*
T: Wiem kotku. Ale..
Z: Ale coo.? Tu chodzi o mnie.? Myślisz, że jestem aż taki słaby.?
T: Nie, nie o to chodzi. Po prostu nie potrafię.
Zayn wstaje. Nie wiesz co chce zrobić. Wychodzi smutny z pokoju zatrzaskując za sobą drzwi. Wybiegasz za nim. Widzisz jak bierze kluczyki od auta ze stołu.
T: Zayn kochanie, gdzie jedziesz.
Z: Jak najdalej..
T: Kotku nie bądź na mnie zły..
Z: Ale ja nie jestem.
T: Przecież widzę.
Nagle poczułaś, że trzeba zapomnieć o tym co było i myśleć o przyszłości. Poczułaś, że musisz to zrobić dla niego.
T: Zayn.!
Z: Taak?
T: Usiądź na kanapie i poczekaj chwilkę. *mrugasz do niego*
Poszłaś na górę do łazienki. Po drodze wzięłaś jakieś skromne, ale seksowne ciuszki. Zrobiłaś sobie uwodzący makijaż, ubrałaś się, włączyłaś romantyczną
muzykę w całym domu i powoli zeszłaś po schodach na dół, gdzie czekał na ciebie zniecierpliwiony Zayn. Podeszłaś do niego i usiadłaś mu na kolanach.
T: No kochanie, jak ci się podobam.?
Z: Wow. Jak zawsze sexy. *mruga do ciebie okiem*
T: To co jesteś gotowy na najlepszą noc swojego życia.?
Z: No jasne.
Bierze cię na ręce i biegnie do sypialni...
*miesiąc później *
T: Zayn chodź tu szybko.!
Z: Już biegnę.
T: Zayn.! Strasznie boli mnie brzuch..aałaa.
Z: Co.? Brzuch.? Już dzwonię po lekarza.
T: Nie, nie trzeba. Przynieś mi tylko tabletki na żołądek.
Z: Nie! Jedziemy do szpitala.
Wstajesz. Nagle robi ci się przed oczami biało i tracisz przytomność. Budzisz się w szpitalu. Obok ciebie siedzi Zayn.
T: Zayn co ja tu robię.?
Z: Wiesz jak się przestraszyłem. Musiałem cię tu przywieźć.
T; I co mi dolega.
Z: Jeszcze nie wiem. Doktor powiedział, że zaraz to sprawdzi.
T: Aha. Która godzina.?
Z: 12:20
T: Zayn.! O 12.30 masz próbę.!
Z: O rany.! Zapomniałem.
T: No to leć.!
Z: Nie zostawię cię samej.
T: No idź już. Poradzę sobie. Przecież nie powiedzą mi, że jestem śmiertelnie chora czy jestem w ciąży..Haha
Z: No nigdy nie wiadomo.
Zayn poszedł na próbę. Zostałaś sama w czterech ścianach. Przychodzi do ciebie lekarz.
L: Dzień dobry. A mąż gdzie.?
T: To tylko mój chłopak.
L: Oj przepraszam. A więc gdzie jest chłopak.?
T: Musiał wyjść. Miał ważną sprawę.
L: Aha. Dobrze przejdźmy do rzeczy.
T: Tak. Jestem ciekawa na co jestem chora.
L: To nie choroba. Jest pani w ciąży.
Zatkało cię. Nie wierzyłaś w to co powiedział lekarz.
T: Co? Jak to?
L: Niech się pani nie obawia. Może pani wracać do domu.
O 13 byłaś już w domu. Nadal nie wierzyłaś w to. Myślałaś teraz tylko o tym, jak to powiedzieć Zaynowi. 'Nie nie mogę mu powiedzieć. Muszę się wynieść z jego
życia, przecież to mu zepsuje karierę' myślałaś. Zaczęłaś się pakować. Na stole w salonie zostawiłaś kartkę z napisem: 'Musiałam wyjechać. Nie szukaj mnie.
I pamiętaj kocham cię. [T.I]'
Wyszłaś z domu. Pojechałaś taksówką do domu twojej przyjaciółki Danielle.
D: O [T.I] Co ty tu robisz.?
T: Dan muszę ci coś powiedzieć.
Opowiedziałaś jej wszystko. I poprosiłaś żeby nie mówiła swojemu chłopakowi Liamowi, bo on powie Zaynowi.
D: Ale przecież ty musisz mu powiedzieć. Sama sobie nie dasz rady z dzieckiem.
T: Ale to mu zniszczy karierę.
Nagle ktoś wszedł do domu. Był to Liam, lecz nie sam. Był z nim Zayn.
Li: Hej Dan. O [T.I].
D: Witajcie.
Z: O kochanie co ty tu robisz. Wyszłaś już ze szpitala.?
T: Tak zaraz jak poszłeś mnie wypuścili. A ty byłeś w domu.?
Z: Nie jeszcze nie zdążyłem. A i co ci dolega.?
D: Zayn chodź na chwilę do kuchni.
Zayn i Dan wyszli. Zostałaś z Liamem. Zaczęliście rozmawiać. Ale ty nie mogłaś skupić się na tej pogawędce. Wiedziałaś co Dan chce powiedzieć Zaynowi.
Bałaś się jego reakcji.
Z: [T.I] czy to prawda?
T: Tak. Przepraszam. Wiem zniknę z twojego życia.
Z: Co.? Nigdzie cię nie puszczę. Nawet nie wiesz jak się cieszę.
T: Naprawdę.? Ale przecież zniszczy ci to karierę.
Z: Nawet tak nie mów. To najszczęśliwszy dzień w moim życiu.
Schyłił się, aby pocałować twój brzuch. A następnie przytulił cię mocno i złożył na twoich ustach delikatny pocałunek.
Minął rok. Macie śliczną córeczkę o imieniu Emma. Zaraz po narodzinach małej wzięliście ślub. Teraz jesteście szczęśliwą rodziną.
_________________________________________________________________________________
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MASZ DEDYKACJĘ (jeśli zechcesz)
Idziesz tam ze swoją przyjaciółką [I.T.P]. Ona natomiast najbardziej lubi Louisa. Strój na wieczór miałaś już przygotowany. Cały czas marzyłaś, że Zayn zwróci na ciebie
uwagę. Była już 18. Miałaś godzinę na zrobienie się na bóstwo. Byłaś gotowa już o 19:40. Twoja przyjaciółka przyszła po ciebie o 19:45. ruszyłyście w stronę stadionu.
Miałyście niedaleko, więc dotarłyście na 19:50. Zajęłyście miejsca. Miałyście nr 10 i 11. W pierwszym rzędzie na samym środku. Chłopaki punktualnie o 19 wyszli na
scenę. Wszyscy zaczęli piszczeć. Ty nie byłaś wstanie. Odebrało ci mowę. Patrzyłaś błędnym wzrokiem w Zayna. Byłaś zachwycona, wyglądał jeszcze piękniej niż na
zdjęciach. Nagle spojrzał na ciebie. Tak, właśnie patrzył prosto na ciebie. Spotkaliście się wzrokiem. Teraz była kolej na solówkę Zayna, uśmiechnął się do ciebie i
zaczął śpiewać, lecz nie przestawał się na ciebie gapić. Skończyli śpiewać. Niektórzy zaczęli się rozchodzić, gdyż albo im się spieszyło albo mieli bilet z VIP-em tak jak
ty i szli za kulisy do chłopaków. Tobie jednak się nie spieszyło, chłopaki nie schodzili, więc ty stałaś i patrzyłaś się na nich jak w obrazek. Nagle podszedł do ciebie
Zayn.
Z: Cześć śliczna.
Zaczęłaś się rozglądać, obok ciebie stała tylko twoja przyjaciółka. 'Czy on mówi do mnie ?' - myślałaś. Nie mogłaś uwierzyć.
T: Hej. - w końcu wykrztusiłaś z siebie.
Z: Okey. Muszę lecieć fanki czekają. - mrugnął do ciebie. - A tu masz mój nr telefonu. Zadzwoń. - odszedł.
Zaczęłaś piszczeć i skakać. Twoja przyjaciółka z tobą.
Przyjaciółka. : Okey. Spokojnie. Przecież my też mamy vipa. No chodź za kulisy.
Weszłyście i ustawiłyście się w kolejce. Stałyście jako ostatnie. W końcu nadeszła wasza kolej. Zayn, gdy cię zobaczył uśmiechnął się od ucha do ucha.
T: Cześć – przywitałaś się.
Ch: No cześć.
Zrobiłaś sobie z każdym zdjęcie, dali ci autograf i cię przytulili, jak każdą fankę. Jednak Zayn przytulił cię mocniej niż reszta i dał ci delikatnego buziaka w policzek.
Każda fanka po przytuleniu odchodziły, więc i ty skierowałaś się do wyjścia.
Z: Poczekaj ! - zatrzymałaś się. - Chłopaki to już wszystkie prawda ?
Ch : Tak.
Z: Okey. To ja zmykam. Cześć. - podszedł do ciebie. - Może się przejdziemy.
T: Okey.
Twoja przyjaciółka powiedziała ci wcześniej, że wróci sama do domu. Poszliście z Zaynem do parku.
Z: Jak masz na imię ?
T: [T.I.]
Z: nie dość, że taka śliczna. To ma jeszcze tak piękne imię. - wyszczerzył zęby w uśmiechu.
T: Hihi..dzięki.
Z: Jesteś stąd czy..?
T: Tak, stąd. Mieszkam niedaleko.
Z: A to super.
T: Czemu ?
Z: Bo nie musimy się spieszyć. Nikt chyba nie czeka na ciebie ?
T: No nie.
Z: To dobrze. To co robimy ?
T; Hm..nie wiem.
Z: Mam pomysł.
Przybliżył się do ciebie i pochylił tak, aby wasze usta się stykały. Już po chwili namiętnie cię całował. Po dłuższej chwili oderwaliście się od siebie.
Z: Co ty na to ?
T: Pasuję mi.
Wróciliście do gorących pocałunków. Po długim czasie odsunęłaś się.
T: Ja będę musiała już iść.
Z: Szkoda. - zrobił smutną minkę. - Pozwól, że cię odprowadzę.
T: Z przyjemnością.
Ruszyliście w stronę twojego domu.
T: To już tutaj. - wskazałaś na dom po prawej stronie. Zayn znów posmutniał.
Z: No cóż. To dobranoc.
T: Dobranoc.
Z: [T.I] obiecaj mi, że się jeszcze spotkamy.
T: Obiecuję. - uroczo się uśmiechnęłaś.
Z: To dobranoc. Miłych snów. - pocałował cię na pożegnanie.
T: Dobranoc. - krzyknęłaś, wchodząc na podwórko.
Weszłaś do domu, rodzice już spali, więc po cichu poszłaś do pokoju.
'To był cudowny dzień' – powiedziałaś przed snem.
Od tamtej pory spotykasz się z Zaynem niemal codziennie. Niedawno spytał się czy chcesz być jego dziewczyną ? Ty oczywiście zgodziłaś się. Jesteście idealną parą.
Wszyscy ci zazdroszczą takiego chłopaka, a ty nie możesz uwierzyć, że Zayn Malik spośród tylu dziewczyn wybrał ciebie.
Jesteście z Zaynem parą już 2 lata. On co noc, gdy spotykacie się w łóżku nalega, abyście to zrobili. Lecz ty masz obawy, gdyż jako nastolatka zostałaś zgwałcona.
Zayn próbuje cię zrozumieć, ale pożądanie wygrywa. Dziś mija wasza rocznica odkąd jesteście razem, więc Zayn ma porządny argument.
Z: Kochanie, proszę zróbmy to dzisiaj. Dziś 7 lipiec, dzień w którym zostaliśmy parą.
T: Zayn kochanie, wiem ale zrozum mnie. To dla mnie bardzo ciężkie.
Z: Rozumiem. Ale od tamtego zdarzenia minęło już 5 lat. Pora zapomnieć.
T: Ale to takie ciężkie.
Z: Ale przecież mnie kochasz prawda.?
T: Oczywiście. Jak śmiesz w to wątpić.?
Z: I ufasz mi..?
T: No pewnie. *uśmiechasz się*
Z: A więc nie rozumiem. Kochasz mnie. Ufasz mi. To czemu nie chcesz tego zrobić.? Ja cię nie skrzywdzę. *uśmiecha się uwodząco*
T: Wiem kotku. Ale..
Z: Ale coo.? Tu chodzi o mnie.? Myślisz, że jestem aż taki słaby.?
T: Nie, nie o to chodzi. Po prostu nie potrafię.
Zayn wstaje. Nie wiesz co chce zrobić. Wychodzi smutny z pokoju zatrzaskując za sobą drzwi. Wybiegasz za nim. Widzisz jak bierze kluczyki od auta ze stołu.
T: Zayn kochanie, gdzie jedziesz.
Z: Jak najdalej..
T: Kotku nie bądź na mnie zły..
Z: Ale ja nie jestem.
T: Przecież widzę.
Nagle poczułaś, że trzeba zapomnieć o tym co było i myśleć o przyszłości. Poczułaś, że musisz to zrobić dla niego.
T: Zayn.!
Z: Taak?
T: Usiądź na kanapie i poczekaj chwilkę. *mrugasz do niego*
Poszłaś na górę do łazienki. Po drodze wzięłaś jakieś skromne, ale seksowne ciuszki. Zrobiłaś sobie uwodzący makijaż, ubrałaś się, włączyłaś romantyczną
muzykę w całym domu i powoli zeszłaś po schodach na dół, gdzie czekał na ciebie zniecierpliwiony Zayn. Podeszłaś do niego i usiadłaś mu na kolanach.
T: No kochanie, jak ci się podobam.?
Z: Wow. Jak zawsze sexy. *mruga do ciebie okiem*
T: To co jesteś gotowy na najlepszą noc swojego życia.?
Z: No jasne.
Bierze cię na ręce i biegnie do sypialni...
*miesiąc później *
T: Zayn chodź tu szybko.!
Z: Już biegnę.
T: Zayn.! Strasznie boli mnie brzuch..aałaa.
Z: Co.? Brzuch.? Już dzwonię po lekarza.
T: Nie, nie trzeba. Przynieś mi tylko tabletki na żołądek.
Z: Nie! Jedziemy do szpitala.
Wstajesz. Nagle robi ci się przed oczami biało i tracisz przytomność. Budzisz się w szpitalu. Obok ciebie siedzi Zayn.
T: Zayn co ja tu robię.?
Z: Wiesz jak się przestraszyłem. Musiałem cię tu przywieźć.
T; I co mi dolega.
Z: Jeszcze nie wiem. Doktor powiedział, że zaraz to sprawdzi.
T: Aha. Która godzina.?
Z: 12:20
T: Zayn.! O 12.30 masz próbę.!
Z: O rany.! Zapomniałem.
T: No to leć.!
Z: Nie zostawię cię samej.
T: No idź już. Poradzę sobie. Przecież nie powiedzą mi, że jestem śmiertelnie chora czy jestem w ciąży..Haha
Z: No nigdy nie wiadomo.
Zayn poszedł na próbę. Zostałaś sama w czterech ścianach. Przychodzi do ciebie lekarz.
L: Dzień dobry. A mąż gdzie.?
T: To tylko mój chłopak.
L: Oj przepraszam. A więc gdzie jest chłopak.?
T: Musiał wyjść. Miał ważną sprawę.
L: Aha. Dobrze przejdźmy do rzeczy.
T: Tak. Jestem ciekawa na co jestem chora.
L: To nie choroba. Jest pani w ciąży.
Zatkało cię. Nie wierzyłaś w to co powiedział lekarz.
T: Co? Jak to?
L: Niech się pani nie obawia. Może pani wracać do domu.
O 13 byłaś już w domu. Nadal nie wierzyłaś w to. Myślałaś teraz tylko o tym, jak to powiedzieć Zaynowi. 'Nie nie mogę mu powiedzieć. Muszę się wynieść z jego
życia, przecież to mu zepsuje karierę' myślałaś. Zaczęłaś się pakować. Na stole w salonie zostawiłaś kartkę z napisem: 'Musiałam wyjechać. Nie szukaj mnie.
I pamiętaj kocham cię. [T.I]'
Wyszłaś z domu. Pojechałaś taksówką do domu twojej przyjaciółki Danielle.
D: O [T.I] Co ty tu robisz.?
T: Dan muszę ci coś powiedzieć.
Opowiedziałaś jej wszystko. I poprosiłaś żeby nie mówiła swojemu chłopakowi Liamowi, bo on powie Zaynowi.
D: Ale przecież ty musisz mu powiedzieć. Sama sobie nie dasz rady z dzieckiem.
T: Ale to mu zniszczy karierę.
Nagle ktoś wszedł do domu. Był to Liam, lecz nie sam. Był z nim Zayn.
Li: Hej Dan. O [T.I].
D: Witajcie.
Z: O kochanie co ty tu robisz. Wyszłaś już ze szpitala.?
T: Tak zaraz jak poszłeś mnie wypuścili. A ty byłeś w domu.?
Z: Nie jeszcze nie zdążyłem. A i co ci dolega.?
D: Zayn chodź na chwilę do kuchni.
Zayn i Dan wyszli. Zostałaś z Liamem. Zaczęliście rozmawiać. Ale ty nie mogłaś skupić się na tej pogawędce. Wiedziałaś co Dan chce powiedzieć Zaynowi.
Bałaś się jego reakcji.
Z: [T.I] czy to prawda?
T: Tak. Przepraszam. Wiem zniknę z twojego życia.
Z: Co.? Nigdzie cię nie puszczę. Nawet nie wiesz jak się cieszę.
T: Naprawdę.? Ale przecież zniszczy ci to karierę.
Z: Nawet tak nie mów. To najszczęśliwszy dzień w moim życiu.
Schyłił się, aby pocałować twój brzuch. A następnie przytulił cię mocno i złożył na twoich ustach delikatny pocałunek.
Minął rok. Macie śliczną córeczkę o imieniu Emma. Zaraz po narodzinach małej wzięliście ślub. Teraz jesteście szczęśliwą rodziną.
_________________________________________________________________________________
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MASZ DEDYKACJĘ (jeśli zechcesz)
piątek, 24 maja 2013
Louis #2
Poszłaś
z przyjaciółkami na mecz siatkówki, uwielbiasz oglądać grających
chłopców. Twoją uwagę przyciąga pewien przystojny, wysoki brunet.
Zapatrzyłaś się i nie zauważyłaś lecącej piłki. Dostałaś prosto w głowę.
Straciłaś przytomność.
Budzisz się w szpitalu, obok ciebie chodzi w kółko ten chłopak.
On: Nareszcie się obudziłaś. Nazywam się Louis Tomlinson.
Ty: Długo tu leżę?
On: Tym się nie przejmuj. Najważniejsze, że wszystko jest w porządku. To wszystko moja wina. Mogłem patrzyć gdzie uderzam.
Zaczęliście się przyjaźnić. Moment waszego poznania zapamiętacie chyba do końca życia. Bardzo oryginalny początek znajomości.
_________________________________________________________________________________
Budzisz się w szpitalu, obok ciebie chodzi w kółko ten chłopak.
On: Nareszcie się obudziłaś. Nazywam się Louis Tomlinson.
Ty: Długo tu leżę?
On: Tym się nie przejmuj. Najważniejsze, że wszystko jest w porządku. To wszystko moja wina. Mogłem patrzyć gdzie uderzam.
Zaczęliście się przyjaźnić. Moment waszego poznania zapamiętacie chyba do końca życia. Bardzo oryginalny początek znajomości.
_________________________________________________________________________________
Dziś koniec. Ale kto wie... może jutro :D
Niall #3
(L -> lekarz-Niall)
Pt. rano. jak zwykle wychodzisz do pracy. Przechodząc przez pasy widzisz szybko nadjeżdżający samochód lecz wiesz, że nie zdążysz wrócić na chodnik. Przebiegasz przez pasy. nagle orientujesz się, że na pasie, na którym się obecnie znajdujesz jedzie kolejny samochód. Niestety nie udało Ci się przed nim uciec... Budzisz się godzinę później na łóżku szpitalnym , a przy Tobie stoi niebieskooki blondyn. na jego piersi widzisz etykietę z imieniem: Niall.
T: Co ja tutaj robię?
L: Została Pani potrącona przez samochód.
usiłujesz coś powiedzieć lecz przystojny lekarz pochyla się nad Tobą i przykłada Ci palec do ust, aby Cię uciszyć.
L: Nie jest wskazane, aby dużo Pani mówiła po takim wypadku. Może mieć Pani wstrząs mózgu.
Zszokowana potakujesz głową. Leżysz w szpitalu jeszcze tydzień. Twój lekarz (Niall) codziennie przychodzi sprawdzać twój stan zdrowia. masz jednak wrażenie, że puka do Twojej sali częściej niż do sal innych pacjentów. 7 dnia Twojego pobytu w szpitalu przyniósł Ci tuzin czerwonych róż.
L: Jest mi miło, że Cię poznałem. Może jeszcze kiedyś się zobaczymy...
Wręcza Ci bukiet i wychodzi. Biegniesz za nim, ale jakby się rozpłynął. Godzinę później jesteś gotowa do opuszczenia szpitala. Na końcu zabierasz swój podarunek od lekarza. Jesteś już prawie pod domem i spostrzegasz, że między różami jest mała karteczka:
" Nie sadziłem, że to kiedyś powiem, ale wreszcie poznałem kobietę, na której naprawdę mi zależy. Nigdy nie myślałem, że miłość ma tak wielką moc i potrafi przyjść tak z dnia na dzień. Chciałbym, abyś ty czuła do mnie to samo. Lekarz nie powinien być tak blisko ze swoim pacjentem, ale to jest silniejsze ode mnie. Dlatego piszę ten list. jeśli8 masz ochotę się ze mną jeszcze raz zobaczyć, oto mój numer: 131-313-131. Zadzwoń. Choćby po to, by powiedzieć, że nie chcesz mnie znać. Niall. "
Wbiegasz do domu, siadasz energicznie na kanapie w salonie i wykręcasz numer do lekarza.
L: Halo?
T: Niall?
L: Tak, z kim mam przyjemność?
T: [Twoje imię]. Przeczytałam list...
L: O Boże...
Irlandczyk puszcza Ci nawijkę, że był pod wpływem emocji, gdy to pisał, że nie wie co go napadło, i bla, bla, bla.... jak to zawsze bywa w takich sytuacjach. Nie wierzysz w ani jedno jego słowo.
T: Niall... *on wciąż gada* Niall... *dalej gada* Niall !!! *cisza* Ale ja chcę się z tobą umówić.
Uśmiechasz się sama do siebie, ciekawa jego reakcji.
L: Eee... To świetnie.
Czujesz, że chłopak jest zmieszany, więc przejmujesz inicjatywę. Umawiacie się na spotkanie i po pożegnaniu odkładasz słuchawkę. Całą dalszą część dnia myślisz o przystojnym Niall'u, a on o Tobie. Przez kilka dni przed waszą randką wyobrażasz sobie jak ona będzie wyglądała, aż do momentu, gdy wkrótce nadszedł na nią czas...
Pt. rano. jak zwykle wychodzisz do pracy. Przechodząc przez pasy widzisz szybko nadjeżdżający samochód lecz wiesz, że nie zdążysz wrócić na chodnik. Przebiegasz przez pasy. nagle orientujesz się, że na pasie, na którym się obecnie znajdujesz jedzie kolejny samochód. Niestety nie udało Ci się przed nim uciec... Budzisz się godzinę później na łóżku szpitalnym , a przy Tobie stoi niebieskooki blondyn. na jego piersi widzisz etykietę z imieniem: Niall.
T: Co ja tutaj robię?
L: Została Pani potrącona przez samochód.
usiłujesz coś powiedzieć lecz przystojny lekarz pochyla się nad Tobą i przykłada Ci palec do ust, aby Cię uciszyć.
L: Nie jest wskazane, aby dużo Pani mówiła po takim wypadku. Może mieć Pani wstrząs mózgu.
Zszokowana potakujesz głową. Leżysz w szpitalu jeszcze tydzień. Twój lekarz (Niall) codziennie przychodzi sprawdzać twój stan zdrowia. masz jednak wrażenie, że puka do Twojej sali częściej niż do sal innych pacjentów. 7 dnia Twojego pobytu w szpitalu przyniósł Ci tuzin czerwonych róż.
L: Jest mi miło, że Cię poznałem. Może jeszcze kiedyś się zobaczymy...
Wręcza Ci bukiet i wychodzi. Biegniesz za nim, ale jakby się rozpłynął. Godzinę później jesteś gotowa do opuszczenia szpitala. Na końcu zabierasz swój podarunek od lekarza. Jesteś już prawie pod domem i spostrzegasz, że między różami jest mała karteczka:
" Nie sadziłem, że to kiedyś powiem, ale wreszcie poznałem kobietę, na której naprawdę mi zależy. Nigdy nie myślałem, że miłość ma tak wielką moc i potrafi przyjść tak z dnia na dzień. Chciałbym, abyś ty czuła do mnie to samo. Lekarz nie powinien być tak blisko ze swoim pacjentem, ale to jest silniejsze ode mnie. Dlatego piszę ten list. jeśli8 masz ochotę się ze mną jeszcze raz zobaczyć, oto mój numer: 131-313-131. Zadzwoń. Choćby po to, by powiedzieć, że nie chcesz mnie znać. Niall. "
Wbiegasz do domu, siadasz energicznie na kanapie w salonie i wykręcasz numer do lekarza.
L: Halo?
T: Niall?
L: Tak, z kim mam przyjemność?
T: [Twoje imię]. Przeczytałam list...
L: O Boże...
Irlandczyk puszcza Ci nawijkę, że był pod wpływem emocji, gdy to pisał, że nie wie co go napadło, i bla, bla, bla.... jak to zawsze bywa w takich sytuacjach. Nie wierzysz w ani jedno jego słowo.
T: Niall... *on wciąż gada* Niall... *dalej gada* Niall !!! *cisza* Ale ja chcę się z tobą umówić.
Uśmiechasz się sama do siebie, ciekawa jego reakcji.
L: Eee... To świetnie.
Czujesz, że chłopak jest zmieszany, więc przejmujesz inicjatywę. Umawiacie się na spotkanie i po pożegnaniu odkładasz słuchawkę. Całą dalszą część dnia myślisz o przystojnym Niall'u, a on o Tobie. Przez kilka dni przed waszą randką wyobrażasz sobie jak ona będzie wyglądała, aż do momentu, gdy wkrótce nadszedł na nią czas...
___________________________________________________________________________________
Proszę o komentarze :)
Zayn #2
Jesteś
gotowa by usiąść z chłopakami przy stole tego wielkiego dnia Big
Awards. Harry, Liam, Louis i Niall są podekscytowani i strasznie
zdenerwowani możliwością wygranej w tegorocznej konkurencji, ale Zayn
nie wydaje się w ogóle spięty, ani przejęty.
Louis: Zayn, nie jesteś podekscytowany?
Chłopcy patrzą na Zayn'a i oczekują odpowiedzi. Zayn chwyta twoją rękę.
Zayn: Tak, jestem podekscytowany, ale nie będę zawiedziony, jeśli nie wygramy, bo mam swoją nagrodę tutaj, przy sobie. W swojej ręce.
___________________________________________________________________________________
komentarze ? ;>
Louis: Zayn, nie jesteś podekscytowany?
Chłopcy patrzą na Zayn'a i oczekują odpowiedzi. Zayn chwyta twoją rękę.
Zayn: Tak, jestem podekscytowany, ale nie będę zawiedziony, jeśli nie wygramy, bo mam swoją nagrodę tutaj, przy sobie. W swojej ręce.
___________________________________________________________________________________
komentarze ? ;>
Liam #2
Leżysz
na kanapie w blasku świecy, rozmyślając o przyszłości. W końcu
zasypiasz. Po jakimś czasie otwierasz oczy, obudzona dziwnym zapachem.
Spostrzegasz, że Twoje zasłony płoną, a od nich zaczyna zapalać się
wszystko inne. gwałtownie zrywasz się z kanapy i biegniesz do kuchni po
garnek z wodą, gdy wracasz do salony dywan już się pali. Zgrabnie go
omijasz i oblewasz zasłony wodą. Ogień niestety nie ustaje. Biegniesz do
telefonu i szybko wykręcasz 998. W mgnieniu oka słyszysz syreny i pod
Twoim domem pojawiają się 2 wozy strażackie. Akcja trwa.
L: Dobrze, że nic się pani nie stało-podchodzi do Ciebie 1 ze strażaków, gdy stoisz już przed swoim domem czekając na ugaszenie panujących w nim płomieni.
T: Tak, ale mój dom wygląda strasznie !
L: Nie będzie tak źle, wszystko można naprawić.
T: Oczywiście lecz mogłam być ostrożniejsza i nie zasypiać przy świecach...
L: Jest Pani tylko człowiekiem, każdemu mogło się zdarzyć. Ja kiedyś tym samym sposobem spaliłem swoją stodołę-ciągnie strażak pragnąc podtrzymać rozmowę. Uśmiechasz się.
L: Naprawdę ! Miałem 10 lat i zaprosiłem dziewczynę na romantyczną randkę w stodole...
Wybuchasz śmiechem. Strażak tez zaczyna się śmiać.
L: Tak w ogóle, jestem Liam.
T: [Twoje imię].-ściskasz jego dłoń.
Mija jakiś czas. Strażacy sprawdzają czy mogą już zakończyć akcję. Wciąż rozmawiasz z młodym mężczyzną. Niby o niczym, ale czas mija bardzo miło.
T: Strasznie mi zimno, a nawet nie mogę wejść do domu !
L: Ach, nie pomyślałem!- Liam zdjął swoją kurtkę i założył Ci ją na ramiona.-Proszę.
T: Nie trzeba...
L: Och, daj spokój. Mi ciepło-wciąż trzyma dłonie na Twoich ramionach.
T: Dziękuję.
Dalej przez chwilę stoicie.
L: Pewnie jesteś już głodna...
T: Tak, trochę tak. Mam nadzieje, że interwencja nie potrwa jeszcze dłużej.
L: Niestety, ale myślę, że potrwa jeszcze przynajmniej 30 min. Może... pójdziemy coś zjeść. Niedaleko jest budka z hot-dogami.
Patrzysz trochę niepewnie lecz zgadzasz się. Chwilę później jecie już hot-dogi i idziecie spowrotem. Nie znacie się lecz świetnie się dogadujecie i bdb czujecie w swoim towarzystwie, wiec idziecie powoli.
L: Może udałoby mi się zaprosić Cię jutro na obiad?
T: Eeee... -jesteś lekko zmieszana-Chętnie-rumienisz się.
Stoicie przed twoim ugaszonym już domem. Strażacy wsiadają do swoich wozów.
S: Proszę o ostrożność następnym razem-mówi do Ciebie 1 ze strażaków.
T: Oczywiście, postaram się-uśmiechasz się-dziękuję. Miłego dnia.
S: Do widzenia.
Liam podchodzi do Ciebie.
L: Następnym razem podpal coś mniejszego.
Uśmiechasz się szeroko.
T: Dziękuję za... kolację? Jeśli można to tak nazwać. I za uratowanie domu.
L: Nie ma sprawy. Taka praca.
Odchodzi.
T: Liam, czekaj ! ! !-podbiegasz do niego-Twoja kurtka.
Chłopak bierze od Ciebie kurtkę i wpija się w Twoje oczy. Nagle całuje Cię w policzek, łapiąc za ramiona i szepcze do ucha 2 słowa: "do zobaczenia". Biegnie do wozu, a Ty stoisz zszokowana myśląc: "jestem tego pewna".
________________________________________________________________________________
Taki średni, ale jest ;) Pisany na historii ;D
CZYTASZ=KOMENTUJESZ :)
L: Dobrze, że nic się pani nie stało-podchodzi do Ciebie 1 ze strażaków, gdy stoisz już przed swoim domem czekając na ugaszenie panujących w nim płomieni.
T: Tak, ale mój dom wygląda strasznie !
L: Nie będzie tak źle, wszystko można naprawić.
T: Oczywiście lecz mogłam być ostrożniejsza i nie zasypiać przy świecach...
L: Jest Pani tylko człowiekiem, każdemu mogło się zdarzyć. Ja kiedyś tym samym sposobem spaliłem swoją stodołę-ciągnie strażak pragnąc podtrzymać rozmowę. Uśmiechasz się.
L: Naprawdę ! Miałem 10 lat i zaprosiłem dziewczynę na romantyczną randkę w stodole...
Wybuchasz śmiechem. Strażak tez zaczyna się śmiać.
L: Tak w ogóle, jestem Liam.
T: [Twoje imię].-ściskasz jego dłoń.
Mija jakiś czas. Strażacy sprawdzają czy mogą już zakończyć akcję. Wciąż rozmawiasz z młodym mężczyzną. Niby o niczym, ale czas mija bardzo miło.
T: Strasznie mi zimno, a nawet nie mogę wejść do domu !
L: Ach, nie pomyślałem!- Liam zdjął swoją kurtkę i założył Ci ją na ramiona.-Proszę.
T: Nie trzeba...
L: Och, daj spokój. Mi ciepło-wciąż trzyma dłonie na Twoich ramionach.
T: Dziękuję.
Dalej przez chwilę stoicie.
L: Pewnie jesteś już głodna...
T: Tak, trochę tak. Mam nadzieje, że interwencja nie potrwa jeszcze dłużej.
L: Niestety, ale myślę, że potrwa jeszcze przynajmniej 30 min. Może... pójdziemy coś zjeść. Niedaleko jest budka z hot-dogami.
Patrzysz trochę niepewnie lecz zgadzasz się. Chwilę później jecie już hot-dogi i idziecie spowrotem. Nie znacie się lecz świetnie się dogadujecie i bdb czujecie w swoim towarzystwie, wiec idziecie powoli.
L: Może udałoby mi się zaprosić Cię jutro na obiad?
T: Eeee... -jesteś lekko zmieszana-Chętnie-rumienisz się.
Stoicie przed twoim ugaszonym już domem. Strażacy wsiadają do swoich wozów.
S: Proszę o ostrożność następnym razem-mówi do Ciebie 1 ze strażaków.
T: Oczywiście, postaram się-uśmiechasz się-dziękuję. Miłego dnia.
S: Do widzenia.
Liam podchodzi do Ciebie.
L: Następnym razem podpal coś mniejszego.
Uśmiechasz się szeroko.
T: Dziękuję za... kolację? Jeśli można to tak nazwać. I za uratowanie domu.
L: Nie ma sprawy. Taka praca.
Odchodzi.
T: Liam, czekaj ! ! !-podbiegasz do niego-Twoja kurtka.
Chłopak bierze od Ciebie kurtkę i wpija się w Twoje oczy. Nagle całuje Cię w policzek, łapiąc za ramiona i szepcze do ucha 2 słowa: "do zobaczenia". Biegnie do wozu, a Ty stoisz zszokowana myśląc: "jestem tego pewna".
________________________________________________________________________________
Taki średni, ale jest ;) Pisany na historii ;D
CZYTASZ=KOMENTUJESZ :)
Harry #2
Piękny, letni poranek. Jesteś z Harry'm już 4 rok. Są Twoje urodziny, więc Harold przygotował Ci niespodziankę.
H: Przyjdź o 14 na polanę (wasze ulubione miejsce).
Całuje Cię w policzek i wychodzi do pracy. Dochodzi 14. Przebierasz się i wychodzisz. Dochodzisz do umówionego miejsca-pod wielkie drzewo dębu, wyrastające na górce, na polanie. Pod drzewem na kocu leży Harry, a obok niego kosz ze smakołykami. podchodzisz do niego i kładziesz się obok.
T: Dziękuję.
H: Dla Ciebie wszystko.
Całuje Cię mocno w policzek. Przez najbliższą godzinę patrzycie na chmury i omawiacie ich kształty. Czas płynie wspaniale. Leżycie obok siebie, trzymając się za ręce i rozmawiacie ciesząc się chwilą.
H: Hej! *zrywa się do pozycji siedzącej, a Ty robisz to samo* Mam dla Ciebie coś jeszcze...
T: Co takiego? Chyba nic lepszego już nie mogłeś wymyślić...
Harry tylko się uśmiecha.
H: Chodź.
Bierze Cię za rękę i prowadzi w stronę małego lasku (dzieli on polanę na pół).
T: Kochanie, gdzie idziemy?
H: Zobaczysz.
Przechodzicie przez lasek i znajdujecie się na 2 części polany.
T: Och, Harry!
na polanie stoi wielki, piękny, kolorowy balon (do latania :P). Chłopak ciągnie Cie w stronę balona, a następnie podnosi Cię, byś mogła wskoczyć do środka. Styles również do niego wskakuje i odcina liny przytrzymujące balon. lecicie do góry. Zaniemówiłaś. Wysoko w powietrzu wychylasz się i patrzysz w dół, harry zachodzi Cię od tyłu i wspiera się rękoma o krawędź balonu, obejmując Cię i kładąc Ci głowę na ramieniu.
H: I jak?
Odwracasz się do niego twarzą.
T: Wspaniale.
Łapiesz go za policzki i przyciągasz do siebie. Patrzysz mu się w oczy, a po chwili wpijasz się w jego malutkie usteczka. Harry zdejmuje dłonie z krawędzi i całą Cię obejmuje. Trwacie w tej uroczej chwili przez długi czas. Później kładziecie się w balonie. On na plecach-rozłożony, a Ty wtulona w niego-obejmując go. Rozmawiacie. Wstajesz i znów wychylasz się, by zobaczyć krajobraz. Nagle czujesz palce Hazzy na Twoim ramieniu, więc obracasz się. Chłopak klęka z wyciągnięta ku Tobie ręką i wpatrując Ci się w oczy. Z wrażenia zasłaniasz usta dłonią.
H: Nawet jeśli kosztujesz mnie dużo pieniędzy,
przylgnąłem do Ciebie jak miód,
bo kocham Cię bardziej,
niż ktokolwiek mógłby Cię wielbić,
teraz nie mogę sobie wyobrazić życia bez Ciebie,
więc jest jedna rzecz, którą możesz dla mnie zrobić,
bądź moja.
jak nikt inny sprawiasz, że czuje się wspaniale,
czasami zastanawiam się, dlaczego się trudzisz,
ale lubię wiedzieć, że to robisz,
by pozwolić mi się kochać.
Bycie z Tobą jest jak coś, czego nie mogę wytłumaczyć,
patrzenie na Cibie jest jak coś, czego nie mogę wytłumaczyć,
mówienie do Ciebie jest jak coś, czego nie mogę wytłumaczyć,
słuchanie Cię jest jak coś, czego nie mogę wytłumaczyć,
tęsknota do Ciebie jest jak coś, czego nie mogę wytłumaczyć,
czekanie na Cibie jest jak coś, czego nie mogę wytłumaczyć,
potrzeba Ciebie jest jak coś, czego nie mogę wytłumaczyć,
kochanie Cibie jest jak coś, czego nie mogę wytłumaczyć.
Więc proszę... uczyń mnie najszczęśliwszą osobą na świecie i spędź ze mną resztę życia. Zgadzasz się...?
T: Tak.
Wyciągasz do Harry'ego dłoń,a on wkłada Ci na palec piękny pierścionek zaręczynowy. Jesteś zdumiona. Chłopak wstaje.
T: Mój Ty głupku!
Rzucasz się na niego i mocno wtulasz w jego ramiona, a później obdarowujesz go ogromnym, soczystym, mokrym całusem, podczas, gdy balon... leci w przestworza...
______________________THE END______________________
*przemowa Hazzy to fragment jego poematu dla jego byłej dziewczyny + kawałek ode mnie*
__________________________________________________________________________________H: Przyjdź o 14 na polanę (wasze ulubione miejsce).
Całuje Cię w policzek i wychodzi do pracy. Dochodzi 14. Przebierasz się i wychodzisz. Dochodzisz do umówionego miejsca-pod wielkie drzewo dębu, wyrastające na górce, na polanie. Pod drzewem na kocu leży Harry, a obok niego kosz ze smakołykami. podchodzisz do niego i kładziesz się obok.
T: Dziękuję.
H: Dla Ciebie wszystko.
Całuje Cię mocno w policzek. Przez najbliższą godzinę patrzycie na chmury i omawiacie ich kształty. Czas płynie wspaniale. Leżycie obok siebie, trzymając się za ręce i rozmawiacie ciesząc się chwilą.
H: Hej! *zrywa się do pozycji siedzącej, a Ty robisz to samo* Mam dla Ciebie coś jeszcze...
T: Co takiego? Chyba nic lepszego już nie mogłeś wymyślić...
Harry tylko się uśmiecha.
H: Chodź.
Bierze Cię za rękę i prowadzi w stronę małego lasku (dzieli on polanę na pół).
T: Kochanie, gdzie idziemy?
H: Zobaczysz.
Przechodzicie przez lasek i znajdujecie się na 2 części polany.
T: Och, Harry!
na polanie stoi wielki, piękny, kolorowy balon (do latania :P). Chłopak ciągnie Cie w stronę balona, a następnie podnosi Cię, byś mogła wskoczyć do środka. Styles również do niego wskakuje i odcina liny przytrzymujące balon. lecicie do góry. Zaniemówiłaś. Wysoko w powietrzu wychylasz się i patrzysz w dół, harry zachodzi Cię od tyłu i wspiera się rękoma o krawędź balonu, obejmując Cię i kładąc Ci głowę na ramieniu.
H: I jak?
Odwracasz się do niego twarzą.
T: Wspaniale.
Łapiesz go za policzki i przyciągasz do siebie. Patrzysz mu się w oczy, a po chwili wpijasz się w jego malutkie usteczka. Harry zdejmuje dłonie z krawędzi i całą Cię obejmuje. Trwacie w tej uroczej chwili przez długi czas. Później kładziecie się w balonie. On na plecach-rozłożony, a Ty wtulona w niego-obejmując go. Rozmawiacie. Wstajesz i znów wychylasz się, by zobaczyć krajobraz. Nagle czujesz palce Hazzy na Twoim ramieniu, więc obracasz się. Chłopak klęka z wyciągnięta ku Tobie ręką i wpatrując Ci się w oczy. Z wrażenia zasłaniasz usta dłonią.
H: Nawet jeśli kosztujesz mnie dużo pieniędzy,
przylgnąłem do Ciebie jak miód,
bo kocham Cię bardziej,
niż ktokolwiek mógłby Cię wielbić,
teraz nie mogę sobie wyobrazić życia bez Ciebie,
więc jest jedna rzecz, którą możesz dla mnie zrobić,
bądź moja.
jak nikt inny sprawiasz, że czuje się wspaniale,
czasami zastanawiam się, dlaczego się trudzisz,
ale lubię wiedzieć, że to robisz,
by pozwolić mi się kochać.
Bycie z Tobą jest jak coś, czego nie mogę wytłumaczyć,
patrzenie na Cibie jest jak coś, czego nie mogę wytłumaczyć,
mówienie do Ciebie jest jak coś, czego nie mogę wytłumaczyć,
słuchanie Cię jest jak coś, czego nie mogę wytłumaczyć,
tęsknota do Ciebie jest jak coś, czego nie mogę wytłumaczyć,
czekanie na Cibie jest jak coś, czego nie mogę wytłumaczyć,
potrzeba Ciebie jest jak coś, czego nie mogę wytłumaczyć,
kochanie Cibie jest jak coś, czego nie mogę wytłumaczyć.
Więc proszę... uczyń mnie najszczęśliwszą osobą na świecie i spędź ze mną resztę życia. Zgadzasz się...?
T: Tak.
Wyciągasz do Harry'ego dłoń,a on wkłada Ci na palec piękny pierścionek zaręczynowy. Jesteś zdumiona. Chłopak wstaje.
T: Mój Ty głupku!
Rzucasz się na niego i mocno wtulasz w jego ramiona, a później obdarowujesz go ogromnym, soczystym, mokrym całusem, podczas, gdy balon... leci w przestworza...
______________________THE END______________________
*przemowa Hazzy to fragment jego poematu dla jego byłej dziewczyny + kawałek ode mnie*
Na mojej stronie ten imagin najlepiej się sprawdził... A Wam jak się podoba ?
Niall #2
Niall
jest na koncercie. Siedzisz w domu sama, schodząc po schodach strasznie
się poturbowałaś i złamałaś rękę. Dzwoni Niall. Odbierasz z
pojękiwaniem.
N: Co się stało?
T: Właśnie spadłam ze schodów...
N: Nic Ci nie jest? !!
T: Chyba złamałam rękę.
N: Zaraz będę.
T: Co? !!
Niall wybiega zza sceny. Menager zatrzymuje go.
M: Co Ty wyprawiasz? !
N: Mój skarb mnie potrzebuje.
I biegnie na autobus.
N: Co się stało?
T: Właśnie spadłam ze schodów...
N: Nic Ci nie jest? !!
T: Chyba złamałam rękę.
N: Zaraz będę.
T: Co? !!
Niall wybiega zza sceny. Menager zatrzymuje go.
M: Co Ty wyprawiasz? !
N: Mój skarb mnie potrzebuje.
I biegnie na autobus.
___________________________________________________________________________________
Komentujcie :)
One Direction #1
Masz urodziny. Robisz imprezę w domku letniskowym. Na sale wjeżdża ogromny tort.
T: O Mój Boże! Zwariowaliście!
Uśmiechasz się. Nagle podczas śpiewania "100 lat" z tortu wyskakuje całe One Direction wyłącznie w skórzanych stringach. Stoisz oszołomiona. Podchodzą do Ciebie śpiewając "Happy Birthday". Całują Cię w policzek i wchodzą na scenę. Patrzysz na nich jak na Bogów, bo po wejściu na scenę Zayn powiedział:
Z: We have only two words we want to say to you (T.I.).
Krzyczą:
1D: Kochamy Cię!
Zaczynasz płakać ze szczęścia, a potem patrzysz na swój prywatny urodzinowy koncert 1D w skórzanych stringach. xD xD
Uśmiechasz się. Nagle podczas śpiewania "100 lat" z tortu wyskakuje całe One Direction wyłącznie w skórzanych stringach. Stoisz oszołomiona. Podchodzą do Ciebie śpiewając "Happy Birthday". Całują Cię w policzek i wchodzą na scenę. Patrzysz na nich jak na Bogów, bo po wejściu na scenę Zayn powiedział:
Z: We have only two words we want to say to you (T.I.).
Krzyczą:
1D: Kochamy Cię!
Zaczynasz płakać ze szczęścia, a potem patrzysz na swój prywatny urodzinowy koncert 1D w skórzanych stringach. xD xD
__________________________________________________________________________________
Zaynieszka
Niall #1
Siedzisz z Niall'em w chińskiej restauracji. Jecie spaghetti z jednego talerza. To wasza 3 randka.
N: Co sądzisz o tym spaghetti?
T: Świetne. Naprawdę dobre.
Wasze stopy miziają się pod stolikiem. Uśmiechacie się. Równocześnie nabijacie spaghetti na widelec. i wkładacie do buzi. Wciągając długi makaron wciąż się uśmiechacie. Nagle spostrzegacie, że wciągacie tę samą nitkę makaronu. Odwracacie wzrok udając, że o niczym nie wiecie. Zbliżacie się do siebie. Wasze usta się spotykają, ale nie zwracacie na to uwagi. Zaczynacie się całować, wszyscy się patrzą. Chwytacie się za ręce kładąc je na stole.
N: Chodźmy stąd.
T: Dokąd?
N: Do mnie.
Uśmiechasz się szeroko. Zabieracie płaszcze i w pośpiechu wychodzicie trzymając się za ręce.
___________________________________________________________________________________
Moim zdaniem beznadziejny :P Ale to jeden z tych pierwszych...
Zaynieszka.
N: Co sądzisz o tym spaghetti?
T: Świetne. Naprawdę dobre.
Wasze stopy miziają się pod stolikiem. Uśmiechacie się. Równocześnie nabijacie spaghetti na widelec. i wkładacie do buzi. Wciągając długi makaron wciąż się uśmiechacie. Nagle spostrzegacie, że wciągacie tę samą nitkę makaronu. Odwracacie wzrok udając, że o niczym nie wiecie. Zbliżacie się do siebie. Wasze usta się spotykają, ale nie zwracacie na to uwagi. Zaczynacie się całować, wszyscy się patrzą. Chwytacie się za ręce kładąc je na stole.
N: Chodźmy stąd.
T: Dokąd?
N: Do mnie.
Uśmiechasz się szeroko. Zabieracie płaszcze i w pośpiechu wychodzicie trzymając się za ręce.
___________________________________________________________________________________
Moim zdaniem beznadziejny :P Ale to jeden z tych pierwszych...
Zaynieszka.
Zayn #1
Dłuższy niż reszta, ale pewnie dlatego, że to mój ulubieniec ♥
____________________________________________________________________________________
____________________________________________________________________________________
Około
północy. Zayn wraca z koncertu. Śpisz. Przebiera się i kładzie w łóżku
obok Ciebie. Leżysz obrócona do niego plecami, więc od tyłu Cię
obejmuje, kładąc głowę na twoim ramieniu. Przebudzasz się. Z: Przepraszam, nie chciałem Cie obudzić.
Całuje Cię w policzek.
Całuje Cię w policzek.
T: Nic się nie stało.
Odwracasz się do niego i obejmujesz wtulona w jego ramiona.
T: Jak było na koncercie?
Z: Jak zwykle. Głośno.
Odwracasz się do niego i obejmujesz wtulona w jego ramiona.
T: Jak było na koncercie?
Z: Jak zwykle. Głośno.
Uśmiecha się.Z: Świetnie, chociaż było mi smutno, że nie mogłaś przyjść.
T: Przepraszam, ale wiesz, że jestem zajęta.
Z: Spokojnie. Przecież wiem.
Mocniej się przytulacie.
T: Przepraszam, ale wiesz, że jestem zajęta.
Z: Spokojnie. Przecież wiem.
Mocniej się przytulacie.
Z: Ale tak sobie myślę..., że to ja powinienem być dla Ciebie
najważniejszy. Więc chyba nie zostawię tego tak bez focha... (żartuje)
T:Och! No nie przebolałabym tego!
Uśmiechacie się.
T: A więc co mam zrobić, aby odkupić swoje winy?
Z: Są tylko 2 wyjścia. Albo mnie pocałujesz... Albo mnie pocałujesz.
T: Och! Strasznie trudny wybór! Nie cierpię Cię całować, więc wybiorę drugą opcję.
Śmiejecie się. Obejmujesz rękoma szyje Zayn'a i zaczynacie się całować. Zayn kładzie się na plecach, a Ty na nim. Wsuwasz nogę między jego nogi. Obejmuje Cię w pasie i kontynuujecie pieszczoty.
T:Och! No nie przebolałabym tego!
Uśmiechacie się.
T: A więc co mam zrobić, aby odkupić swoje winy?
Z: Są tylko 2 wyjścia. Albo mnie pocałujesz... Albo mnie pocałujesz.
T: Och! Strasznie trudny wybór! Nie cierpię Cię całować, więc wybiorę drugą opcję.
Śmiejecie się. Obejmujesz rękoma szyje Zayn'a i zaczynacie się całować. Zayn kładzie się na plecach, a Ty na nim. Wsuwasz nogę między jego nogi. Obejmuje Cię w pasie i kontynuujecie pieszczoty.
__________________________________________________________________________________
CZYTASZ=KOMENTUJESZ :)
Zaynieszka ♥
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)









